Szanownemu Doktorowi i reszcie podejrzanych typow w Janochach
siedzacych spiesze doniesc, ze wedle obliczen jakie ostatnio
przeprowadzilem, z zadowoleniem wielkim stwierdzilem iz 1000 dni bez
okowity i innych mozgojebow niespostrzezenie mi minelo.
Niespostrzezenie, bo dopiero wczoraj grzebiac w kalendarzu w innych
zupelnie celach fakt ten rzucil mi sie w oczy. Po wielokrotnych
obliczeniach, pomiarach i innych empirystycznych fidrymuszkach wyszlo
mi, ze ten dzien to 11.06 i nie chce byc inaczej.
Taka sobie okragla cyferka ktora, nie powiem, cieszy.....
Taki donosik to az milo pisac. No a co tam u was????? Wszystko na
miejscu i w porzadku? U mnie jak najbardziej OK. Statek plynie, morze
mokre (i podobno slone ale ktoby tam probowal), slonce swieci, czasami
az za mocno. Do domu az wstyd dzwonic, bo czlowiek stoi w krotkich
gaciach i sie poci, a na drugim koncu sluchawki Kotka moja mi
popiskuje, ze wiatry, huragany, zawieje, burze i w ogole Syberia......
Ale nic to, pod koniec wrzesnia lub na poczatku pazdziurnika przyjedzie
tutaj, to sie troche wywczasuje.
A propos, a Dochtor to kiedy ma zamiar zjechac na statek? Bo ze
zamiarowal to jeszcze w Janochach mowil. Niech sie w koncu zdecyduje.
To nie boli. A zobaczyc Dochtorowa facjate bedzie nad wyraz przyjemnie.
A i potrzebujacych paru tu sie tez znajdzie, chocby wspolspacz moj albo
jeszcze jeden lyzwiarz, co go to tak podkrecilem, ze zastanawiac sie
zaczal czy on JUZ czy JESZCZE NIE. Z tego co ja swoim okiem widze (a w
koncu doswiadczone jest) to on JUZ i to nie od wczoraj. I tak to posrod
tych niebozatek przebywac mi dane jest. Robie co moge ale oporne sa one
jak zawsze, dopoki sie jakie nieszczescie nie stanie i wtedy moze
zaczna myslec. Pozdrawiam Dochtora jak nie wiem co, albo i gorzej
jeszcze; usciski dla wszystkich znajomych oraz dla pokutnikow zarowno.
Wasz Wesoly Donosisiel na Morzach i Oceanach - Tajemniczy
Adalbertus.
P.S. czy Bozenka Babcia juz jest?
Witam!
Chciałem serdecznie podziękować za pomoc bo dzięki wam mogłem przyjechać
na "NAWROTY" mnie niestety nie stać na opłacenie ale jestem bardzo
wdzięczny za sfinalizowanie mojego pobytu. Bardzo mi to pomogło i jednak
widzę teraz że nie tylko pieniądze się liczą lecz dobro pacjentów.
Jesteście super. Pozdrawiam całą kadrę Ośrodka Janochy.
Pozdrawiam K. z Łodzi, alkoholik, narkoman, hazardzista.
Witajcie!
Postanowiłam, że napiszę "zbiorowo" aby w ferworze dziękczynnym nikogo
nie pominąć!!!
Otóż 1,5 roku jestem trzeźwa! To największy sukces, który zdołałam
osiągnąć dzięki Waszej pomocy. Moje życie bardzo się zmieniło. Przede
wszystkim udało mi się naprawić wiele w relacjach rodzinnych.
Odbudowałam zaufanie mojej córki i mamy i mam nadzieję, że żadnej z nich
już nie zawiodę. Na polu zawodowym zrealizowałam moje największe
marzenie! Trenuję, uczę, pracuję z końmi U SIEBIE!
Fakt, patrząc odrobinę z dystansem, życie systematycznie rzuca mi kłody
pod nogi, jednak w zamian dostaję wiele małych nagród, za które jestem
niemożliwie wdzięczna. Dzięki ogromnej życzliwości przyjaciół wracam do
sportu, mam nadzieję, że już nic nie przerwie wyznaczonego przeze mnie
celu! Co do facetów, to jak wiadomo drodzy Doktorze i Bronku, mam nadal
systematycznego pecha i w niedalekiej przyszłości pozostanie mi hodować
osiedlowe koty :)
Koleżanki sugerowały mi wycieczkę do wróżki, jednak przecież to ja jestem
główną przeciwniczką tego typu zjawisk, więc nie mogę zafundować sobie
plamy na honorze i być gotową na takie sugestie!
Przekonałam się, że moge wiele. To niesamowite uczucie, taka świadomość,
że kierownica znajduje się w moich rękach! Nieco inaczej patrzę na drobne
"schody", staram się je pokonywać i co zadziwiające proszę innych o
pomoc!
Moja córka dostała skrzydeł. Zbiera 6 i medale w sporcie! Jestem
cholernie szczęśliwa...i chyba porosłam...Wiem, że mój wiek to tak
naprawdę już wczesna geriatria, jednak moje życie sprzed półtora roku
zahaczało raczej o niedojrzałą gimnazjalistkę niż matkę dziecku!
Wybieram się do Janoch.... ale znając mnie to lata świetlne upłyną, zanim
do Was trafię, cóż po części brak czasu - stajnia, moje 2 gie dziecko
zabiera mi ok 14 godzin (wiem, horror, makabra), jednak obiecuję, że
pojawię się!!!
Ze sportowym pozdrowieniem (sic!) D.
Drodzy Moi !
Jeszcze raz chciałem podziękować za wszystko co dane mi było przeżyć podczas ostatnich, a moich pierwszych,
"Nawrotów" Dzięki zarówno za gościnę jak i rodzinną atmosferę, która
jak widać, jest w waszej stałej ofercie.
Przede wszystkim jednak chciałem podziękować Bronkowi za pracę którą włożył.
Jak zwykle wszystko zostało przygotowane przez Bronka ze znaną wszem i wobec profesjonalnością ale jednocześnie
każdy z nas, uczestników czuł, że nie jesteśmy tylko pacjentami z określonym numerem
choroby. Czuło się to "coś" o czym każdy pacjent marzy w kontakcie ze swoim lekarzem.
Bronek dzięki !!!!!
Pozdrawiam i do zobaczenia za miesiąc.
Jurek with no name.
Na początku chciałbym pozdrowić serdecznie ciebie Włodku a także
Bronka, Ania i moja terapeutkę Olgę. Odkąd wyszedłem z ośrodka jestem trzeźwy co bardzo mnie cieszy ponieważ zauważam jakie życie jest piękne życie gdzie nie ma
alkoholu. Dzięki wam dostałem szansę aby normalnie żyć. M. R.
Właśnie minęło 10 lat mojego trzeźwienia, które rozpocząłem w Janochach. To Wy nauczyliście mnie trzeźwienia 24 godziny na dobę tłumacząc jednocześnie, ze efekty będą wtedy gdy wiedze zdobyta w ośrodku będę stosował w życiu. Dzięki Wam jestem wolnym, szczęśliwym człowiekiem. Nie pije i nie biorę. Na początku było ciężko, ale warto. W lipcu przylecę w odwiedziny tak jak wcześniej planowałem.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich w ośrodku.
P.s. Wszystkim którzy maja problem z uzależnieniem życzę podjęcia leczenia, codziennego trzeźwego dnia i trzymania kontaktu z ośrodkiem Janochy. To klucz do NORMALNOŚCI. M.
Pozdrowienia serdeczne z Mosiny koło Poznania dla Ciebie Włodek i całego zespołu! Artur W.
P.S.
Pozdrawiam również Olgę, moją terapeutkę. Jestem trzeźwy od powrotu z Janoch i bardzo
się z tego cieszę.
Witaj Doktorze!
Sześć lata temu pierwszego marca moja rodzina przywiozła mnie do ośrodka w Janochach. Byłem po miesięcznym ciągu alkoholowym, brudny, obolały, utraciłem chęć życia. Zostałem tylko dla tego że nie miałem siły aby się zbuntować. Po badaniach okazało się że mam uszkodzoną trzustkę, wątrobę i wszystkie podroby. Po trzech dniach chciałem zakończyć leczenie, ale dzięki Tobie doktorze i ludziom z którymi pracujesz zostałem. Mam teraz świadomość że to uratowało mi życie. Byłem u Was osiem tygodni. Był trudny, ale i ciekawy dla mnie czas. Leczenie ukończyłem w piękny kwietniowy dzień w dobrej kondycji fizycznej i psychicznej. Minęło sześć lat mojego zdrowienia . Obecnie mam normalnie funkcjonującą rodzinę, prowadzę własny biznes. Zawdzięczam to też temu, że są "Janochy", że jak mi jest ciężko to mogę do Was zadzwonić czy przyjechać. Dzięki tym wizytom, które pewnie doktor pamięta dostaję nową energię do życia. Wybieram się znowu do Was w kwietniu na kolejną Sesję Zapobiegania Nawrotu Choroby (proszę o podanie terminu ). Pozdrawiam serdecznie wszystkich w Janochach, tych których znam i nie znam POPROSTU CAŁE JANOCHY.
Darek alkoholik.
Niech w Nowym Roku świat będzie dla Was pełen ciepła, radości i
przyjaciół, a w Waszym domu niech nigdy nie zabraknie miłości i
zrozumienia. Niech Nowy Rok spłynie na Was szczęściem, a los nigdy nie
zostawi Was w potrzebie. Bardzo mocno Wam - Basiu, Włodku, Olu, Aniu, Bronku i wszystkim, których
poznałam w Janochach tego życzę w 2009 roku.
Wdzięczna za pomoc, przekazaną wiedzę, życzliwość D.
Spotkaliśmy się, Włodku, jakiś czas temu na ogólnopolskim Spotkaniu Trzeźwościowym w Licheniu, gdzie sprzedawałem swoje powieści, kupiłeś kilka, przedstawiłeś mi sympatycznego Bronka. Zaproponowałem, że Was odwiedzę, zaprosiłeś, ale Wybieram się w tę podróż, jak sójka za morze. Fakt, że daleko spod Krakowa, na razie więc odwiedziłem dzisiaj na dłużej Twoją stronę i jestem pełen podziwu, poświęciłem jej dużo czasu. Po oglądnięciu zdjęć, nie jestem na 100% pewien, czy mityczny Eden był w Mezopotamii... być może koło Ostrołęki. Mam nadzieję, że wybiorę się do Was w końcu w odwiedziny w tym roku, razem z wiosną, jeżeli Twoje zaproszenie nie uległo przedawnieniu i jest nadal
aktualne. Pozdrawiam serdecznie. http://www.fides.info.pl
Witaj Aniu, Olu i Bronku
Chciałbym Wam serdecznie podziękować za pracę jaką włożyliście teraz
i w 2007 roku, że mogę znowu normalnie żyć i pracować. Po przyjeździe
do domu wpadłem w wir pracy i porządkuję swoje sprawy. Funkcjonuję normalnie,
chodzę na grupę i na mitingi.
Za Waszym pośrednictwem
pragnę pogratulować Krzysztofowi, że tyle tygodni ciężko pracował i kończy pierwszy ale najważniejszy etap trzeżwienia,
mam szczerą potrzebę utrzymać z nim kontakt.
Obiecałem na grupie, że przedstawię ofertę ośrodka z Janoch, proszę
prześlijcie na moją pocztę pliki z: prezentacją ośrodka i plik ze zdjęciami
z mitingu jubileuszowego Joli.
Z wyrazem szacunku pozdrawiam
- Darek
Witaj Basiu, witaj Wlodku,
dzisiaj mija rok jak przyjęliście mnie do Janoch...
Do końca życia będę Wam wdzięczna. Dziękuję.
Dzisiaj też jakby na poparcie tego / choć tu w grupie data jest przypadkowa / kończę tu na terapii grupę tu zwaną wstępną i przechodzę do zaawansowanej i grupy zapobiegania nawrotom. Krótko mówiąc mam pracę pod tytułem - mapa świata.
Mam nadzieję, że jesteście zdrowi a Latorośl kwitnie!!!
Pozdrowienia dla Wszystkich kogo znam w Janochach - w tym oczywiście dla Bronka.
Całuję. H.
Witam, właśnie mija czwarta rocznica jak nie pije alkoholu. Nie było lekko ale stosuje
się do sztandarowych zasad, które poznałem podczas pobytu w Ośrodku
Janochy. Pozdrawiam cały zespół lekarsko-terapeutyczny. K.
JESTEM POD WRAŻENIEM PROGRAMU TERAPEUTYCZNEGO I OFERTY OŚRODKA WŁODKU
I BASIU DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKO ZAPEWNIAM, ŻE JESTEM I BĘDĘ ZAWSZE ŻYWĄ REKLAMĄ
WASZEJ PLACÓWKI. BARDZU ŻAŁUJĘ, ŻE SIĘ NIE POŻEGNALIŚMY PRZED
WYJAZDEM.
POZDRAWIAM SERDECZNIE WDZIĘCZNY PACJENT AREK AA
PS.
POZDROWIONKA DLA WSZYSTKICH PRACOWNIKÓW POGŁASKANIA DLA WSZYSTKICH ZWIERZAKÓW TRZYMAJCIE SIĘ
CIEPLUTKO
Witaj Włodku
do domku dojechałem szczęśliwie i trzeźwo. Bardzo żałuję, że nie mogłem Wam
tzn. Tobie i Basi osobiście podziękować i pożegnać się co chciałbym
uczynić teraz. Włodku dziękuję Wam przede wszystkim za wielkie serce okazane mi. za profesjonalizm Waszego Ośrodka. Wiesz,
że jestem już trochę weteranem w terapii z obydwóch stron i dlatego ośmielam się ocenić program
Waszego Ośrodka jest niesamowicie skuteczny w swym wyrazie. Piszę to z całym przekonaniem. Zapewniam,
że macie we mnie żywą reklamę bo pacjentem mam nadzieję już nie będę he he...
Dziękuję za serce i opiekę,
pozdrawiam
Ciebie,
Basie waszą córeczkę i całą kadrę Ośrodka wdzięczny pacjent Arek K
Bardzo Dziękuję doktorze. Naprawdę nie sądziłem że są jeszcze tacy dobrzy ludzie jak właśnie Pan. Na pewno dzięki tym informacjom będzie mi łatwiej skierować moją koleżankę ma dobrą drogę i razem z resztą osób bojących się o Jej los wpłyniemy na Nią tak że zacznie przyjmować pomoc. Tak na prawdę nazywam się B. W. uczę się w liceum i mam 19 lat. Wiem, ze Pan zrozumiał moją anonimowość (za co dziękuję) i szczerze mówiąc nie sądziłem że mi Pan odpisze. Jeszcze raz Dziękuję Doktorze. :)
Witam Pana Doktorze, chciałam Panu i Państwu bardzo podziękować za pomoc jaka udzieliliście mojemu synowi, dziękuje za serdeczność, serce i miłą domową atmosferę jaka panuje w Waszym domu, mam nadzieje ze mój syn wyciągnął pozytywne wnioski po odbytej kuracji i pobycie w tak profesjonalnie prowadzonym ośrodku. Jeszcze raz dziękuje za wszystko. Całej przesympatycznej ekipie życzę zdrowia, sukcesów w pracy i wiele szczęścia w życiu osobistym.
Pozdrawiam.
B. R.
Cześć.
Cieszę się z każdego dnia od kiedy wróciłem z piekła a minęło ponad dwa
lata. Każdego dnia dziękuję losowi za to że dał mi szansę naprawiania szkód i cierpień jakie wyrządziłem najbliższym .Dopiero teraz tak naprawdę zaczynam rozumieć ich piekło.
Pozdrawiam Całe Janochy. aaalkoholik
E-mail: aaalkoholk@vp.pl
Witam,
Z wielką przyjemnością donoszę, że 10 listopada zaliczylem dwa lata bez alkoholu i z nadzieją, że pójdzie tak dalej rozpocząłem rok trzeci.
Jacek B.
Witam,
Widzę,
że co niektórzy mają wątpliwości do tego czy są uzależnieni czy nie.
Sadzę że w takim wypadku powinna się taka osoba skontaktować z ośrodkiem
Janochy, prowadzą go naprawdę dobrzy fachowcy. Ja akurat nie miałem wątpliwości co
do tego że jestem uzależniony (alkohol, narkotyki) dlatego podjąłem leczenie w tym ośrodku, spędziłem na leczeniu -
terapii 8 tygodni. Mogę powiedzieć, ze na chwile obecna czuje że żyje, pospłacałem stare długi,
odzyskałem utracone prawo jazdy, poznałem wspaniałą kobietę i znalazłem bardzo dobrą
pracę. Więc jeśli macie jakiekolwiek problemy to skontaktujcie się z ośrodkiem, wszystkie porady i
konsultacje zostaną wyłożone fachowo i bezpłatnie, polecam :).
Możecie także pisać na mój
GG. Polecam się, porozmawiać zawsze można :)
Piotr M
petrmad@wp.pl
mam 35 lat jestem trzeźwym alkoholikiem . Ośrodek Janochy
był moim pierwszym ośrodkiem na mojej drodze do trzeźwości.
Mogę powiedzieć że po części uratował mi życie. Pozdrawiam
Janusz Alkoholik
Doktorze
Obroniłem się! W końcu skończyłem studia, jestem bardzo zadowolony z siebie:-) Duży w tym wkład doktora, może się doktor czuć ojcem mojego sukcesu:-) Co tam u was? Jak tam nagranie tvn? Jak Pani Basia się czuje? Niedługo was postaram się odwiedzić jak tylko znajdę jakiś długi weekend. Pozdrawiam i czekam na odpowiedz. R.
Witam,
Chciałam jeszcze raz bardzo serdecznie podziękować za ogromną pomoc w
realizacji programu. Pracowało nam się z Państwem wspaniale , a kontakt z
Wami był dla nas wielką przyjemnością. Dziękuję również za wspaniałe
przyjęcie w Janochach i za to, że takie Ośrodki u nas w Polsce istnieją.
Proszę bardzo serdecznie pozdrowić żonę, Waldka, Filipa i Marzenkę. Czekamy
na wieści odnośnie maleństwa i życzymy wszystkiego najlepszego.
Dziennikarz "Rozmowy w toku"
Z przyjemnością zawiadamiam, ze właśnie teraz - po środku Oceanu Atlantyckiego w drodze do Nassau na Bahamas - obchodzę pierwsze urodziny! 9-tego listopada 2005 roku wypiłem ostatniego drinka alkoholowego i 10-tego dojechałem do Janoch. W tak uroczystym dla mnie dniu serdecznie pozdrawiam wszystkich którzy ze mną tam byli, leczyli, pomagali i uczestniczyli w programie! J.
Cześć Włodek.
No i pól roku abstynencji właśnie minęło.... i musze szczerze powiedzieć, ze minęło bez bólu czy zgrzytania zębami.... na pewno będąc jeszcze w Janochach zastanawiałem jak to będzie i popatrz! okazało się ze nie jest to wcale takie trudne.... Oczywiście nie jest to trudne pod warunkiem ze się pamięta i przestrzega wszystkie zalecenia i nauki szanownego doktorka i jego wspólników w tym zbożnym procederze.
Jestem po prostu szczęśliwym facetem, żyjącym w końcu normalnie. Przekaz ode mnie wszystkim pensjonariuszom, ze MOZNA....MOZNA JAK DIABLI! Tylko trzeba przestawić swoje "szare" na inne myślenie. Myślę, ze jeśli ktoś zalicza zapicie, lub kontynuuje chlanie pomimo wizyty w Twoim ośrodku, to tak do końca nie chce przestać pic (lub brać).
Od zakończenia terapii zaczęło mi się dobrze wieść. Zniknęły obawy, ze czegoś nie MOGĘ. Bardzo pomaga tekst Marka Aureliusza przypomniany sobie codziennie po przebudzeniu. Po prostu w stanie trzeźwości (czyli normalności) można rozróżniać rzeczy takie, jakimi są naprawdę. A po za tym mam przy sobie wspaniała NORMALNA kobietę, która we mnie uwierzyła, kibicowała mi i w dalszym ciągu we mnie wierzy. Wiec, być może jestem w niejako lepszej sytuacji niż samotnicy, choć myślę, ze gdybym nawet był sam, to i tak by mi się udało, bo w końcu zobaczyłem ze nie tedy droga, a to jest najważniejsze - zobaczyć ze cos jest BARDZO NIE TAK W TWOIM ZYCIU. W końcu leczymy się przede wszystkim DLA SIEBIE.
Drogi Przyjacielu.
Dziękuję Ci za wszystko i przekaz te podziękowania wszystkim których znam w Janochach. Niebawem zadzwonię i sobie choć chwile pogadamy. No a poza tym nie omieszkam po powrocie wprosić z moja Adusią do Ciebie w gościnę.
Ściskam w pasie - W.
PS. Ucałowania dla Basi, Julki i "podrapania" za uchem dla Kacpra oraz ukłony dla Bronka i całego gangu z Ośrodka
Dzień dobry,
Serdecznie pozdrawiam wszystkich kuracjuszy i personel Ośrodka w Janochach, który tak niedawno opuściłem. Zacząłem realizować swój plan zdrowienia. W czwartek nawiązałem kontakt z osobą, którą wytypowałem na swojego sponsora. Zgodził się bardzo chetnie.Za jego namowa postanowiłem uczestniczyć w mityngach na terenie mojej miejscowości zamiast szukać grup w sąsiednich miastach. W piątek byłem na pierwszym spotkaniu i zamierzam uczestniczyć w następnych. W poniedziałek mam zamiar podjąć terapię dochodzącą, gdyż istnieje taka możliwość.
Jeszcze raz wszystkich pozdrawiam, M.
Hola Senor Doctor.
Uprzejmie donoszę, ze w ty Hiszpanii ony tylo po ichniemu kcom gadać kturego ja się jeszcze ni bardzo nauczył. Do naszego, szekspirskiego gadania one jeszcze nie zwyczajne som. Dzwonił ja ostatni do Dochtora parę razy, ale linia jakaś nie za bardzo była, to tyż pisze ja teraz, a i zwonić tyż próbować będę. Ostało mi się jeszcze 7 niedziel i do dom będę jechał. Bialoglowa moja po mnie jednom niedziele pojedzie. Okowity ja do pyska juz prawie 10 miesięcy nie brał i nie chce brać, boć to przecie WCIORNOSCI!!!
Ochoty na to nijakiej nie mam. I DOBRZE!!! A wkoło to uny chlejom, oj chlejom. Rozdałem trochu tych wizytówek, cos mi je Senor dal. Może tam jaki skorzysta???
A teraz tak na chwile poważnie: chyba miałeś telefon z Krakowa z prośba o konsultacje w sprawie córki (anorektyczki). To ja przekazałem mojemu koledze Twe namiary. Ta dziewczyna to córka jego znajomych. Pisał mi ze się raczej nie kwalifikowała do Janoch.
Włodek, jeśli to możliwe, chciałbym Was odwiedzić we wrześniu. W związku z tym mam do Ciebie prośbę. Otóż pamiętam, ze macie w Ostrołęce dobra dentystkę (Tereska robiła cos u niej i była b. zadowolona). Jak pamiętasz zapewne, ja również musze zrobić remont "klawiatury" i chętnie bym to zrobił przy okazji odwiedzin u Was. Tylko czy ten "oprawca" będzie we wrześniu uchwytny. No i czy Ty będziesz na miejscu. Acha, bo ja się tak wpraszam a nawet nie wiem jak z zakwaterowaniem itd.
Tak ze gdyby Szanowny Pan Dochtor (co to dla nas zawsze jak Lojciec) zechciał w tym temacie oświecić swego zamorskiego dostawce donosów, to w/w byłby pełen dozgonnej wdzięczności i w ogóle....
Na ten czas zegnam się z Wasza Medyczna Mością, łączac pozdrowienia dla Dużej i Malej Glinki oraz reszty zalej zalogi z Bronkiem i Bozenka-Biedronka na czele.
Skromny Wyrobnik Muzyczny Na Siedmiu Morzach - W.
P.S. Proszę podrapać ode mnie Kacpra za obyma uchami.
Niniejszym pragnę donieść, iż 26.08.2007 minął rok kiedy ostatni raz miałem w ustach "to gówno". Roczek ten minął bezboleśnie!!!! Wydarzyło się wiele dobrego i z moich obserwacji wynika, ze wciąż się wydarza.... Być może ktoś powie, ze rok to niewiele, ale trzeba sobie zdać sprawę z tego, ze po 20-tu paru latach permanentnego wlewania w siebie gorzały i innych zajzajerów każdy dzień bez picia jest małym zwycięstwem które składa się na coraz większe....... czego wszystkim posiadającym ten sam problem, z całego serca życzę. W.
P.S. Włodek i Bronek! DZIEKUJE ZA WSZYSTKO!!!
Witam...
Bez zbędnych kulturowych i społecznych wstępów przechodzę do rzeczy samej w sobie...
Żyję funkcjonuję...i jest mi nawet dobrze, pomijając problemy natury babskiej, męskiej, dietetycznej, cielesnej, wiekowej (to już 31 lat)kosmetycznej itp.
Tak sobie czasem spojrzę wstecz do pięknego walentynkowego dnia 14 lutego 2007 rozpoczętego doskonale od "ale mam k... kaca" do
skończonego wieczorową porą słowami "Zadupie…??????? Jak będziesz piła to będziesz w dupie" szczerze mówiąc nie wiem skąd takie kapitalne i inteligentne stwierdzenie ale niemiłosiernie mnie powaliło i na dłuższy okres zamknęło moja pyskatą mordkę.
Tak, dzień był piękny...chociaż instytucja walentynek czy jak Ci mądrzejsi mówią święto Św. Walentego mnie osobiście nie przekonuje.
Dzionek zaczął się obrzydliwie ale za to z widocznym światełkiem w tunelu beznadziei. Światełko było na tyle widoczne i upierdliwe w swoim miłosiernym świeceniu że pozwoliło mi otworzyć oczy z w/w słowami. A resztę to adresat tej wiadomości to mam nadzieje pamięta. Gwoli przypomnienia -jeszcze ciut %%% po drodze aby nie umrzeć bo przecież w tedy umarłabym "bez"-prawda? Wieczorne przesympatyczne i delikatne spotkanie z Szefem i Wielkim Bratem (WB wie że o niego chodzi)i……………………….poszły konie po betonie….!!!
Kochani…ach kochani….i tak te konie poszły, że pędza do tej pory.
Jest mi coraz lepiej z naciskiem na coraz i lepiej…jest mi dobrze…właściwie.
Terapia babska J ,co w moim przypadku wydaje mi się warte podkreślenia, generuje nowe znajome "po fachu", terapia indywidualna generuje coraz to nowe niedociągnięcia myślowe i nie tylko…
Teraz już wiem co to Bordeline…i cieszę się że wiem bo z Borderlinem da się żyć a przynajmniej już wiem skąd we mnie pomysł, że mam co najmniej niepokolei w głowie…także w sumie brzmi strasznie ale jest mi z tą świadomością lepiej. Chociaż biorąc pod uwagę moją osobowość twórczą ,niewiadomo co jeszcze ze mnie wyleźć może.
Co cudowne okazało się ze Ci o których w pijackim amoku myślałam ze mnie już nie kochają nie lubią i w ogóle, okazało się ze wciąż są i teraz jeszcze bardziej to co w/w tylko bez " nie"….ludzie mnie bardziej szanują chętniej widzą i z pełną odwagą czasem walną w twarz ze byłam okropna!!!! No cóż….
W ogóle świat taki ładny jest…
| Teraz |
Kiedyś |
|
Słoneczko rano budzi mnie muskając moje lico delikatnymi promieniami zbierając po drodze radosnych ptaków śpiew…. |
Cholerne słońce zawsze musi świecić prosto w mordę a w ogóle to jaki pacan zbudował blok z oknami na wschód…. |
|
Praca uszlachetnia… |
Praca wkr….a |
|
Jestem życiem jestem woda ogniem powietrzem… |
Jestem niczym…nikim (co za różnica i tak mnie niema) |
|
Ludzie są po to aby ich kochać |
Wszyscy maja nasrane w głowie i z niewiadomych powodów mnie nie kochają |
|
Nadzieja mnie napędzą daje siłę.. |
Nadzieja matką głupich |
|
Każdy dzień jest najważniejszy, każdy dzień jest darem, darem który dałam sama sobie |
Każdy dzień jest meczarnią…właściwie po co te dni??? |
Itp…itd…
Oj…. Chyba mnie natchnęło….
Tak czy tak…powoli prostuje swoje pokrzywione i myśli i emocje. Leczę dusze i zmaltretowane wnętrzności…
I mam nadzieję i wiarę trwać w tym dalej….swoją siłą, młodością (jeszcze) i wdzięcznością Bogu, sobie i Wam…Wam Janochowicze…Bo to Wy pokazaliście mi drogę i przyłożyliście solidnego ukierunkowanego kopa….
Dziękuję….Pozdrawiam wszystkich….
Szefa Szefową Wielkiego Brata… zresztą wszystkich!!!!
E
Dziękuję
Panu za odpowiedz na mój list. W trakcie rozmowy z moim tatą okazało
się, iż jest Pan bliskim znajomym mojego wujka, który Pana serdecznie
pozdrawia i gratuluje realizacji zamierzonych planów. Obecnie mój wujek przebywa w USA i Pański ośrodek nawet tam cieszy się dobra opinią. Serdecznie pozdrawiamy i dziękujemy za przybliżenie nam problemów związanych z terapia uzależnień .Życzymy wytrwałości i dalszych sukcesów. M.K.W.
|